Miasto jako rafa koralowa, czyli co miała na myśli Jane Jacobs mówiąc, że na ulice powinny być skierowane społeczne oczy

Jane Jacobs wydała swoje najważniejsze dzieło – „Śmierć i życie wielkich miast Ameryki” w 1961 r., jednak polskie tłumaczenie książki pojawiło się na rynku dopiero w 2014 r. Można powiedzieć, że ostatnio nastała moda na Jacobs, chociaż gdyby lepiej przyjrzeć się jej naśladowcom, można uznać, że moda ta tak naprawdę nigdy nie przeminęła. Gospodyni domowa i żona architekta nigdy nie była autorką skomplikowanych i złożonych teorii urbanistycznych. Była raczej aktywnym obserwatorem miast i pisała o najprostszych prawdach dotyczących ich funkcjonowania. O prawdach, o których w jej czasach zwyczajnie zapomniano. Jest jedną z patronek tak mojej książki, jak i tej strony, bez niej być może nigdy nie zainteresowałbym się miastami. Ale od początku …


Wielki Budowniczy kontra gospodyni domowa z Greenwich Village

Choć główną bohaterką artykułu jest Jane Jacobs, to pierwszą przywołaną postacią będzie ktoś inny, a mianowicie Robert Moses. Prawdopodobnie w XX wieku nikt inny nie wywarł takiego wpływu na rozwój miast amerykańskich jak właśnie Moses. Nazywany Wielkim Budowniczym absolwent najlepszych amerykańskich uczelni, doktor nauk politycznych u szczytu swojej kariery zajmował równocześnie aż 12 różnych kierowniczych stanowisk publicznych, jednak największą sławę przyniosły mu projekty przebudowy Nowego Jorku. Pełniąc rolę naczelnego architekta miasta, Moses starał się wprowadzić w życie śmiałe idee miasta promiennego, był entuzjastą realizmu Le Cobusiera. W jego projektach dominowały monumentalne autostrady, estakady, mosty oraz osiedla złożone z wielokondygnacyjnych budynków mieszkalnych ustawionych w równych odstępach od siebie. Mówi się, że to właśnie Moses wprowadził do miast ruch samochodowy – jego projekty przepełnione były wielkimi wiaduktami, wielopasmowymi arteriami i rozległymi skrzyżowaniami. Tak zaawansowane konstrukcje wymagały dużych przestrzeni, warto w tym miejscu przywołać słowa Wade’a Grahama:

Moses wysiedlił setki tysięcy ludzi, sprzątnął setki hektarów i zrównał z ziemią świetnie funkcjonujące osiedla – wszystko w imię postępu i modernizacji.

W. Graham, Miasta wyśnione: Siedem wizji urbanistycznych, które kształtują nasz świat, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2016, s. 186.

Robert Moses działał od lat 20. XX a po zakończeniu II wojny światowej jego pozycja była mocniejsza niż kiedykolwiek. Wielki Budowniczy opracował wówczas jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów – „Cross Bronx”, czyli trasę szybkiego ruchu, która przecięła dzielnicę Bronx na dwie części. Nowa arteria zburzyła na zawsze spójność przestrzenną Bronxu – przedstawiciele klasy średniej przenieśli się do północnej części, pozostawiając na południu ludność biedniejszą. Na skutek segregacji przestrzennej południowy Bronx został enklawą biedy o wysokim natężeniu problemów społecznych.

Autorytet Wielkiego Budowniczego zaczął chylić się ku upadkowi na początku lat 60. XX w, a wszystko za sprawą projektu trasy LOMEX, wielkiej autostrady, która miała połączyć New Jersey z Long Island, przecinając przemysłowe wówczas obszary Manhattanu. Budowa trasy wymagała wyburzenia szerokiego korytarza prowadzącego przez dzielnice SoHo, Little Italy, Bowery i Chinatown, a tym samym wysiedlenie dwóch tysięcy rodzin i ośmiuset firm, wyburzenie ośmiu kościołów, komisariatu policji i likwidacja parku przy placu Waszyngtona w dzielnicy Greenwich Village. To właśnie plan likwidacji parku okazał się gwoździem do trumny projektu LOMEX. Pomysł zrównania z ziemią jednego z niewielu terenów rekreacyjnych wywołał silne protesty lokalnej społeczności. W opozycji do projektu Wielkiego Budowniczego powstał społeczny komitet ochrony Washington Square Park. Opór społeczny był na tyle silny, że ostatecznie do budowy trasy nie doszło, a park został uratowany.

Jedną z mieszkanek Greenwich Village była Jane Jacobs, gospodyni domowa, dziennikarka, żona architekta Roberta Hyde’a Jacobsa. W 1958 r. Jacobs stanęła na czele nowego ruchu miejskiego – Joint Emergency Committee to Close Washington Square Park to Traffic. Komitetowi udało się zgromadzić ok. 30 tys. podpisów przeciw projektowi Mosesa, a następnie namówić władze miasta na przeprowadzenie projektu pilotażowego polegającego na całkowitym zamknięciu Washington Square dla samochodów. Choć może się to wydawać podejrzane, sam Robert Moses również popierał projekt pilotażowy. Miał nadzieję, że wycofanie ruchu samochodowego spowoduje paraliż całej dzielnicy, a nieznający się na urbanistyce mieszkańcy wreszcie ustąpią i pozwolą działać profesjonalistom, takim jak on. Ku jego zdziwieniu, wkrótce okazało się, że kierowcy są w stanie omijać park, a natężenie korków w dzielnicy nie uległo zmianie.

Mosesa i Jacobs dzieliło wiele – on, będąc absolwentem renomowanych uczelni i zajmując prestiżowe stanowiska publiczne, tworzył wielkie projekty urbanistyczne; ona, ukończywszy jedynie szkołę średnią zainteresowała się architekturą po poślubieniu męża. Swoje tezy formułowała na podstawie obserwacji zachowań mieszkańców miast.

Urbanistyka kierowana z poziomu ulicy

Pod koniec lat 50. XX w. Jane Jacobs zaczęła swoją karierę publicystyczną. W tytule jednego ze swoich pierwszych artykułów stanowczo wyraziła swój główny postulat – centra miast są dla ludzi (‘Downtown is for People’). Studium Jacobs stanowiło krytykę współczesnej urbanistyki, prowadzoną z „poziomu ulicy”. Jacobs pisała wówczas:

„Centralne przestrzenie miejskie są postrzegane przez ludzi jako centrum miasta w dużej mierze dzięki ogromnej ilości drobnych elementów, które ludzie mogą dostrzec jedynie z poziomu ulicy”

J. Jacobs, Downtown is for People, [w:] The Exploding Metropolis: A Study of the Assault in Urbanism and how Our Cities Can Resist it, red. Editors of Fortune, New York 1958, s. 147.

Dla Jacobs miasta jawiły się jako skomplikowane organizmy składające się nie tylko z budynków i przestrzeni publicznych, ale również relacji pomiędzy przestrzenią a jej użytkownikami. Pisała, że są one przykładem „zorganizowanej złożoności” – konglomeratu różnych elementów wzajemnie na siebie oddziałujących, co można metaforycznie porównać do rafy koralowej – wielobarwnej, zróżnicowanej, jednak spójnej struktury wytworzonej przez organizmy żywe. Przestrzeń miejska była dla niej ważna tylko pod warunkiem, że przebywali w niej ludzie.

Największą sławę przyniosła jej jednak opublikowana po raz pierwszy w 1961 r. książka pt. „Życie i śmierć wielkich miast Ameryki”. Jacobs na kartach książki postanowiła rozprawić się z ówczesnym sposobem postrzegania miast zgodnie z paradygmatem Mosesa. Już w pierwszym zdaniu napisała: „ta książka to atak na obowiązujące metody planowania i przebudowy miast”. Pisząc o roli ulic, chodników i innych elementów miejskiej rafy koralowej, Jacobs krytykuje Le Cobusiera, modernistów, Mosesa oraz innych architektów, dla których wielkoskalowe projekty wiaduktów, mostów i autostrad były wyznacznikiem postępu.

Skoro nie miasto według Mosesa, to jakie?

Jacobs widziała miasto inaczej. Stwierdziła, że podstawową zasadą kształtowania przestrzeni miejskich jest wprowadzenie harmonii pomiędzy poszczególnymi funkcjami. Zróżnicowanie sposobów użytkowania przestrzeni sprawia, że w różnych porach dnia pojawiają się w niej różni ludzie realizujące różne potrzeby. Dla Jacobs przestrzeń, która nigdy nie pustoszeje, jest bezpieczniejsza dla jej użytkowników. Urbanistka otwarcie krytykowała tworzenie w centrach miast dystryktów biznesowych złożonych ze szklanych biurowców, które pustoszeją po zakończeniu pracy. Mówiła, że prowadzą one do „martwoty miasta” – „bez silnego i inkluzywnego centrum miasto zmienia się w zbiór odizolowanych od siebie interesów. Słabnie jego zdolność wytwarzania społecznego, kulturalnego i ekonomicznego potencjału, który jest czymś większym i wspanialszym niż prosta suma jego odrębnych części”. (cyt. za Graham, 202). W przestrzeni, która oferuje ludziom więcej niż jedną (a najlepiej więcej niż dwie) funkcję, nie brakuje „społecznych oczu”. To chyba z tym właśnie pojęciem współcześnie najbardziej kojarzy się Jane Jacobs. Autorka pisała:

„Na ulice muszą być skierowane oczy. Oczy należące do tych, których moglibyśmy nazwać naturalnymi właścicielami ulicy”

J. Jacobs, The Death and Life of Great American Cities, Vintage, New York 1961, s. 31.

„Społeczne oczy” według Jacobs to mieszkańcy miast, którzy dzięki kontroli nad przestrzenią publiczną odstraszają potencjalnych przestępców – nie dając im szansy pozostania niezauważonym. Według Jacobs – im więcej osób w przestrzeni, tym jest ona bezpieczniejsza dla ludzi i tym chętniej z niej korzystają, czując się w niej dobrze.

Ponadto Jacobs postulowała tworzenie zagęszczonej siatki kwartałów zabudowy. Krótkie pierzeje zabudowy oraz częste skrzyżowania sprawiają, że drogi pieszych będą częściej się przecinały. To nie tylko wspomoże „społeczne oczy” w sprawowaniu nieformalnej kontroli nad ulicami, ale również może sprzyjać nawiązywaniu kontaktów społecznych pomiędzy mieszkańcami miast.

Jacobs sprzeciwiała się również zjawisku „rozlewania się miast”, postulowała raczej koncentrację przestrzeni. Ostatecznie tkanka miejska powinna być na tyle zwarta, by większość codziennych spraw dało się załatwić pieszo. Według wizji Jacobs, w przestrzeniach miast nie było zbyt wiele miejsca dla samochodów. Ostatecznie ulice pełnią znacznie bardziej doniosłą rolę niż tylko miejsce umożliwiające przemieszczanie się. Ulica to miejsce nawiązywania relacji międzyludzkich, wzmacniające poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa, uczące dzieci funkcjonowania w społeczności.

Wreszcie, urbanistka sprzeciwiała się modernizacji za wszelką cenę. Twierdziła, że zachowanie wiekowych budowli w przestrzeni nie tylko wpływa na jej różnorodność i jest symbolem wspólnego historii i dziedzictwa wspólnot lokalnych, ale również czyni przestrzeń inkluzywną – tworzy możliwości zaspokojenia potrzeb przez różnych ludzi o różnym statusie materialnym. A w końcu miasto jest dla wszystkich.

Washington Square Park dzisiaj (Źródło: Pexels)

Głosy wsparcia, głosy krytyki

Zyskująca dzięki swej książce coraz większą popularność Jane Jacobs stanowczo nie pasowała do elitarnego towarzystwa nowojorskich architektów. Trudno się dziwić – niewyedukowana, prosta kobiety, która w sposób radykalny krytykuje najbardziej podstawowe zasady urbanistyki, nie jest poważnym partnerem do dyskusji. Co prawda doceniano, że Jacobs postrzega miasto nie tylko oczami, ale również – a może przede wszystkim – sercem, jednak wśród elit postrzegających monumentalne, surowe budowle jako oznakę postępu, zwyczajnie nie było dla niej miejsca. W recenzjach jej książki pisano, że poważnych chorób nowotworowych nie da się wyleczyć zimnym okładem, a jej śmiałe teorie są niczym więcej niż tylko takim okładem. Odmawiano jej racjonalności, jej koncepcje uważano za naiwne, niemożliwe do wprowadzenia w miastach, które potrzebują czegoś zupełnie innego. Teorie bazujące na tym, że lokalny warzywniak jest ważniejszy niż dająca możliwość szybkiego poruszania się autostrada, przeczą postępowi.

Dla innych, Jacobs to jedna z najważniejszych postaci urbanistyki XX wieku, wypełniając próżnię władzy oraz idei urbanistycznej, która powstała po ostatecznej kompromitacji Mosesa. Do dziś urbanistka jest wymieniana jako jedna z prekursorek nowego sposobu myślenia o miastach, w którym na pierwszy plan wysuwa się człowiek – jako użytkownik miasta a przestrzeń publiczna jest tylko pretekstem do tworzenia czegoś znacznie ważniejszego – przestrzeni społecznej, miejsca, w którym dochodzi do działania zbiorowego ludzi na podstawie kształtujących się między nimi więzi.


Wykaz źródeł:

  • Graham W., Miasta wyśnione: siedem wizji urbanistycznych, które kształtują nasz świat, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2016.
  • Hospers G.-J., Jane Jacobs: Her Life and Work, „European Planning Studies” 2006, Vol. 14, No. 6.
  • Jacobs J., Downtown is for People, [w:] The Exploding Metropolis: A Study of the Assault in Urbanism and how Our Cities Can Resist it, eds. Editors of Fortune, Doubleday and Company, Garden City 1958.
  • Jacobs J., The Death and Life of Great American Cities, Vintage Books, New York 1961.
  • Kowalczyk J., Bezpieczeństwo przestrzeni współczesnych miast. Przykład Wielkiej Brytanii, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2020.
  • Marczuk K.P., Społeczno-przestrzenne uwarunkowania bezpieczeństwa wielkich miast: Studium przypadku Chicago, „Policja: Kwartalnik Kadry Kierowniczej Policji” 2013, nr 1.
  • Perrone C., ‚Downtown is for People’: The Street-level approach in Jane Jacobs’ Legacy and its Resonance in the Planning Debate within the Complexity Theory of Cities, „Cities” 2019, vol. 91.
  • Scheper G.L., A Divergence of Modernities: Jane Jacobs, Robert Moses and the Re-Visioning of New York City, „Community College Humanities Review” 2008, vol. 28.
  • Tavolari B., Jane Jacobs: Contradictions and Tensions, „Revista Brasiliera De Estudos Urbanos e Regionais” 2019, vol. 21, no. 1.

Cytowanie tekstu:

J. Kowalczyk, Miasto jako rafa koralowa, czyli co miała na myśli Jane Jacobs mówiąc, że na ulice powinny być skierowane społeczne oczy, [online:] witryna internetowa Miasto od nowa, https://miastoodnowa.com/2021/07/01/jane-jacobs-1/ [dostęp: data dostępu].

Zdjęcie główne: Pexels

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s