Eksperyment przestrzenno-społeczny bez happy endu – Dudziarska 40 znika z mapy Warszawy

Największą zaletą tego teksu jest fakt, że został napisany w czasie przeszłym. Pod koniec 2019 r. osiedle trzech bloków o adresie Dudziarska 40 (40a i 40b)  w Warszawie opuścili ostatni mieszkańcy. To oznacza, że jeden z najgorszych eksperymentów przestrzennych w Warszawie, który od początku skazany był na porażkę, dobiegł wreszcie końca. Walkę o miano najgorszego adresu w Warszawie Dudziarska wygrywała w przedbiegach od samego początku powstania, czyli od 1994 r.   

Getto socjalne między torami a aresztem

Pierwsza połowa lat 90. to okres wielu wzlotów oraz upadków. Tych, którym nowy kapitalistyczny świat nie przyniósł szczęścia, znacząco przybywało. Infrastruktura miejska nie nadążała z pomocą potrzebującym. Jednym z dotkliwszych problemów tych czasów było rosnące zapotrzebowanie na mieszkania socjalne i komunalne. Problem ten częściowo miał zostać rozwiązany dzięki budowie trzech czterokondygnacyjnych bloków przy ulicy Dudziarskiej, które łącznie powiększały zasób komunalny i socjalny o ponad dwieście mieszkań o powierzchni od 29 do 37 metrów kw. Początkowo trafiali do nich eksmitowani za długi mieszkańcy dzielnicy Śródmieście (w szczególności ci, których nie było stać na utrzymanie wielkich mieszkań w kamienicach na najlepszych ulicach miasta) oraz Praga-Południe. Z czasem sąd zaczął kierować na Dudziarską również byłych mieszkańców Mokotowa, Ursynowa a nawet Miasteczka Wilanów.

Bloki zostały wybudowane w miejscu szczególnym. Trzeba naprawdę wiele wysiłku, by wymyślić gorsze sąsiedztwo – zarówno od północy jak i od południa osiedle było ograniczone bocznicami kolejowymi – i to nie byle jakimi – by dostać się do stacji pasażerskiej Warszawa-Olszynka Grochowska należało przejść przez ponad trzydzieści par torów. Z kolei północne tory znajdowały się na nasypie kolejowym. Na domiar złego w najbliższej okolicy znajdowały się jedynie (wciąż funkcjonujący) Areszt Śledczy Warszawa-Grochów, spalarnia śmieci oraz zaniedbane, częściowo opuszczone ogródki działkowe. Tuż przy blokach przebiegała naziemna (choć niezbyt wysoka) linia energetyczna. Jedynym pocieszeniem było zlokalizowane w sąsiedztwie bloków sztuczne jeziorko Kozia Górka (albo Bałki, albo Bałsztele), chociaż ze względu na złą sławę Dudziarskiej – nie był to szczególnie popularny punkt na mapie stolicy. Szczególnie po tym, jak zaniedbane środowisko przyrodnicze oraz plaża rekreacyjna uległy w latach 90. zupełnej degradacji. Na próżno szukać w Warszawie bardziej zamkniętej i ograniczonej, a zarazem mniej przyjaznej przestrzeni do życia.

Bloki przy Dudziarskiej mogłyby stanowić scenerię do serialu Czernobyl (fot. J. Kowalczyk)

Standard niegodny XXI wieku

Nieprzyjazne otoczenie nie było jednak największym problemem mieszkań na Osiedlu Dudziarska. Zostało one wybudowane tak, jakby projektant chciał dodatkowo ukarać przyszłych lokatorów. Do postawionych pośrodku niczego bloków socjalnych nie doprowadzono niezbędnej infrastruktury – nie dociągnięto instalacji gazowej ani centralnego ogrzewania. Bloki wybudowano jak najtańszym kosztem-  budynki nie zostały podpiwniczone ani ocieplone, początkowo dogrzewano je węglem. W mieszkaniach z kranów płynęła jedynie zimna woda. Takie warunki sprzyjały powstawaniu wilgoci, a w ślad za nią – zagrzybienia i pleśni.

Oprócz skandalicznego standardu samych mieszkań, Osiedle Dudziarska zostało całkowicie wykluczone transportowo. Komunikację zbiorową (autobus miejski) doprowadzono dopiero w 2007 r. (czyli po trzynastu latach funkcjonowania osiedla). Nowa linia z pewnością stanowiła spore udogodnienie dla mieszkańców, którzy dotychczas byli zmuszani do pieszych wędrówek w stronę cywilizacji lub nielegalnego przecinania torowiska kolejowego. Z drugiej strony w godzinach szczytu doprowadzona linia autobusowa kursowała co 40 minut, a jej trasa – ze względu na konieczność ominięcia torowiska kolejowego – powodowała, że wydostanie się z Osiedla zajmowało dużo czasu.

Kolejnym problemem znacząco wpływającym na jakość życia mieszkańców była nagminna dewastacja. Mieszkania opuszczane przez lokatorów zostały doszczętnie zniszczone. Wybite szyby, brak drzwi wejściowych, drobne pożary i składowiska odpadów pozostawianych przez mieszkańców stały się integralną częścią krajobrazu Osiedla Dudziarska. Puste lokale były również zasiedlane przez dzikich lokatorów, w tym bezdomnych lub osoby czekające na przydział mieszkania socjalnego.

Rozterki getta mieszkaniowego

Kiedy decydowano o projekcie Osiedla Dudziarska, dość słusznie obawiano się, że zgromadzenie w jednym, wyjątkowo odizolowanym miejscu osób z problemami, może wpłynąć negatywnie na bezpieczeństwo osiedla. Wśród mieszkańców pojawiali się tacy, którym po prostu podwinęła się noga i życie zmusiło ich do osiedlenia się na Dudziarskiej (w tym osoby, które utraciły pracę, straciły płynność finansową, nie były w stanie spłacić kredytów itp.), ale również alkoholicy, ludzie zdemoralizowani i niezaradni życiowo. Wkrótce ta grupa „trudnych lokatorów” zdominowała krajobraz Osiedla.

W celu poprawy poziomu bezpieczeństwa, zdecydowano, że ok. 30% mieszkań w bloku Dudziarska 40a zostanie zasiedlonych przez policjantów i ich rodziny – taki zabieg miał ostatecznie rozwiązać potencjalne problemy porządkowe Osiedla. Z oczywistych przyczyn, funkcjonariusze wraz z rodzinami robili wszystko, by nie przydzielono im mieszkań służbowych na Dudziarskiej. Mundurowi dość szybko ulotnili się z osiedla, a wraz z nimi szanse na utrzymanie ładu i porządku. W ostatnich latach funkcjonowania dławionego problemem alkoholu, narkotyków i przemocy domowej Osiedla Dudziarska, wszystkie patrole policyjne skutecznie omijały bloki pod numerem 40, policjanci pojawiali się tylko w ramach interwencji. Do dziś żywe są legendy o tym, że na interwencję na Dudziarskiej należało przyjeżdżać dwoma radiowozami – jedna ekipa do interwencji, druga do pilnowania radiowozu pierwszej.

W oceanie beznadziei pojawił się jednak również pozytywny akcent. W 2002 r. na terenie bloków rozpoczęło funkcjonowanie Ognisko Wychowawcze „Przywrócić Dzieciństwo” Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Ulicy im. Kazimierza Lisieckiego „Dziadka”. Celem Ogniska było wsparcie dzieci i młodzieży z Dudziarskiej i wyrównywanie szans życiowych. Oprócz prowadzenia zajęć wyrównawczych oraz świadczenia opieki przedszkolnej, wychowawcy z Ogniska organizowali wycieczki poza osiedle, by poznać Warszawę – szczególnie istotne dla dzieci, które wychowały się na Dudziarskiej i nie znały innego życia.

Łatwy do przewidzenia koniec eksperymentu

O Osiedlu zrobiło się głośno w 2010 r. i tym razem przyczyną zainteresowania Dudziarską nie był śmiertelny wypadek podczas próby nielegalnego przejścia przez torowisko czy znalezienie zwłok bez głowy przez pracownika Służby Ochrony Kolei. By zwrócić uwagę na problemy Osiedla, warszawscy artyści związani ze „Zmianą Organizacji Ruchu” zdecydowali się na odświeżenie ścian budynków poprzez namalowanie klasycznych dzieł sztuki – wariacji na temat obrazów Piety Mondriana oraz „Czarnego kwadratu” Kazimierza Malewicza. Projekt artystyczny nie spotkał się z przychylnością mieszkańców bloków, w szczególności „Czarny kwadrat” przypominał o tym, że mieszkają „w czarnej dziurze”, miejscu odizolowanym od miasta, getcie. Brak aprobaty nie powinien nikogo dziwić – ostatecznie nikt z mieszkańcami tego projektu nie konsultował, nikt im również nie wytłumaczył, czemu ma on służyć.  W tym czasie władzom miejskim udało się dodatkowo zbudować na osiedlu rachityczny plac zabaw, na planowane boisko nie starczyło już funduszy.

Mondriany i Malewicze niezbyt przyjęły się na Dudziarskiej (fot. J. Kowalczyk)

Projekt artystyczny – choć z wielu względów niezbyt udany – niejako wypełnił swoją rolę, bo ostatecznie przyczynił się do zwrócenia uwagi na Osiedle Dudziarska. Idąc za ciosem, w październiku 2010 r. na osiedlu zorganizowano Festiwal Warszawa w Budowie – stworzono specjalną linię autobusową dla osób chcących odwiedzić osiedle. W toczącej się wówczas debacie nad przyszłością Dudziarskiej padały rożne pomysły – od wysiedlenia lokatorów i zrównania z ziemią trzech bloków po wykup terenów kolejowych od PKP i stopniowe rozszerzanie osiedla, na które mogliby wprowadzić się też mniej „trudni” mieszkańcy.

Ostatecznie w 2017 r. podjęto jedyną słuszną decyzję o wygaszaniu Osiedla Dudziarska. W tym czasie oficjalnie trzy bloki po środku niczego były zamieszkiwane przez około 50 rodzin. Proces ich przesiedlania został ostatecznie doprowadzony do końca w listopadzie 2019 r. Od tego czasu wszystkie trzy budynki są pustostanami, aczkolwiek nie można powiedzieć, że na Dudziarskiej nie ma już życia. Chociaż wspólny parking pod blokami stoi pusty, to opuszczone przez ostatnich mieszkańców lokale zostały naturalnie przejęte przez bezdomnych. Końcowym aktem tego dramatu będzie ostateczne zrównanie osiedla z ziemią. Zgodnie z planami miasta, bloki w przyszłości będą wyburzone, a teren ma zostać przeznaczony na bliżej nieokreślone funkcje społeczne. Być może pozwoli to na ostateczne zamknięcie smutnego rozdziału o współczesnym getcie, w którym określenia takie jak „segregacja przestrzenna”, „gettoizacja” i „polaryzacja społeczna” zostały odmienione przez wszystkie przypadki.


Wykaz źródeł:


Cytowanie tekstu:

J. Kowalczyk, Eksperyment przestrzenno-społeczny bez happy endu – Dudziarska 40 znika z mapy Warszawy, [online:] Witryna internetowa Miasto od Nowa, https://miastoodnowa.com/2021/07/12/dudziarska/ [dostęp: data dostępu].

Zdjęcie główne: fot. J. Kowalczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s