Społeczna teoria kształtowania osiedli mieszkaniowych w ujęciu Elizabeth Wood. Dlaczego sposób ustawienia ławeczek ma znaczenie?

We współczesnej urbanistyce dość powszechne jest przekonanie o tym, że przestrzeń fizyczna powinna sprzyjać realizacji potrzeb społecznych, w tym przede wszystkim – umożliwiać nawiązywanie wartościowych relacji pomiędzy ludźmi. Wbrew pozorom, taki sposób myślenia jeszcze w latach 60. XX w. mógł uchodzić za alternatywny. W procesie planowania przestrzeni publicznych nie przywiązywano bowiem znaczącej uwagi do tego, w jaki sposób różni ludzi korzystają z przestrzeni. To zagadnienie stało się punktem wyjścia dla Elizabeth Wood, twórczyni społecznej teorii kształtowania osiedli mieszkaniowych.


Blaski i cienie osiedli mieszkaniowych w Chicago

Punktem wyjścia do teorii Elizabeth Wood było proste twierdzenie, które można zawrzeć w jednym zdaniu – zarządcy nieruchomości nigdy nie będą w stanie zatrudnić odpowiedniej liczby dozorców, strażników czy policjantów, by zapewnić bezpieczeństwo osiedli mieszkaniowych. Kontrola sprawowana przez oficjalnych funkcjonariuszy nie gwarantuje, że uda się zapobiec aktom wandalizmu, graffiti czy kradzieżom. W przestrzeni potrzebni są jeszcze ludzie, którzy zadbają o nieformalną kontrolę. Jak i przekonać, by przebywali chętnie w przestrzeni? Odpowiedzią na to pytanie była społeczna teoria kształtowania osiedli mieszkaniowych (social theory of housing design). Jej autorka, Elizabeth Wood, była związana z działającą w Chicago Radą ds. Kształtowania Osiedli Mieszkaniowych. W swojej pracy zajmowała się administrowaniem ubogimi osiedlami złożonymi z mieszkań komunalnych. Jej społeczna teoria powstała na fundamentach własnych doświadczeń zawodowych i stanowiła rezultat przemyśleń o tym, w jaki sposób zwiększyć bezpieczeństwo przestrzeni na osiedlach mieszkaniowych oraz wpłynąć pozytywnie na jakość życia ich mieszkańców.

Wood zauważyła, że projektanci osiedli mieszkaniowych dla uboższych grup społecznych nie przywiązują zbytniej uwagi do zagospodarowania przestrzeni pomiędzy domami wielorodzinnymi – generują one bowiem koszty, a w tym przypadku ekonomika projektu jest szczególnie istotna. W konsekwencji przestrzeń ta nie oferuje mieszkańcom nic ponad przemieszczanie się do swoich domów. A przecież miejsce zamieszkania powinno wspierać mieszkańców w realizacji dwóch zasadniczych potrzeb – prywatności oraz poczucia wspólnoty. W przypadku, gdy nie ma miejsca do kształtowania relacji z innymi mieszkańcami – zbudowanie wspólnoty jest zwyczajnie niemożliwe. Co należy zmienić?

Główne postulaty dotyczące przestrzeni pomiędzy blokami

Elizabeth Wood wyznaczyła kilka głównych zasad dotyczących kształtowania przestrzeni pomiędzy blokami mieszkaniowymi, których uwzględnienie w projekcie wpływa znacząco na komfort mieszkańców danego osiedla. Co ciekawe, w dużej mierze pokrywają się one z głównymi postulatami opracowanymi przez Jane Jacobs – chociaż obie urbanistki wydały swoje najważniejsze książki w tym samym roku (1961), to raczej niemożliwe, by współpracowały ze sobą w trakcie ich przygotowania. Zbieżność ta jest raczej wynikiem takiego samego sposobu patrzenia na miasto – przede wszystkim jako na przestrzeń, w której żyje i rozwija się człowiek.

Co zatem postulowała E. Wood?

1.Przestrzeń pomiędzy budynkami mieszkalnymi służy rekreacji całych rodzin, w tym dzieci. By zapewnić bezpieczeństwo najmłodszych, należy zadbać o to, by przestrzeń zapewniała możliwość prowadzenia nieformalnej obserwacji oraz dużą widoczność. Obszary dedykowane dzieciom (np. place zabaw) powinny być lokalizowane obok miejsc dla dorosłych tak, by mogli oni sprawować pieczę nad swoimi pociechami.
2.Wspólna przestrzeń powinna zapewniać miejsca do spotkań, które Wood nazywa „miejscami do przebywania” (ang. spaces for loitering). Wood poświęcała szczególną uwagę zapewnieniu  miejsc do spotkań dla młodzieży. Uważała, że jeżeli przestrzeń nie tworzy odpowiednich warunków do spotkań dla młodych ludzi – w których obowiązuje kontrola społeczna, to znajdą oni sobie inne – mniej odpowiednie miejsce, w którym łatwiejsze będzie robienie również nieodpowiednich rzeczy.

Wood zauważyła, że większość osiedli mieszkaniowych w Chicago nie gwarantuje tych dwóch – jej zdaniem – podstawowych funkcjonalności. Brak miejsc do spotykania się na zewnątrz sprawia, że młodzież może realizować swoje potrzeby społeczne jedynie na klatkach schodowych oraz korytarzach wielokondygnacyjnych budynków. Oprócz oczywistego braku komfortu, ogranicza to również możliwość sprawowania kontroli społecznej – w przestrzeni publicznej, poza budynkiem mieszkalnym, dodatkowymi strażnikami porządku są sklepikarze, restauratorzy, klienci i inni użytkownicy przestrzeni. W tej sposób Wood próbuje pożenić dwie zdawałoby się przeciwstawne potrzeby – niezależność młodzieży i potrzebę posiadania sfery prywatnej w oderwaniu od kontroli rodzicielskiej oraz kontrolę zachowań niepożądanych przez naturalnych strażników ulicy, którzy zapewniają odpowiedni poziom kontroli społecznej; tłumacząc na język Jane Jacobs – „społecznych oczu”.

Drobna zmiana, wielkie skutki

Świadoma tego, że ograniczenia budżetowe nie pozwalają władzom miast na zakrojone na szeroką skalę działania modernizacyjne czy rewitalizacyjne, Wood proponowała modyfikację przestrzeni wspólnej poprzez drobne zmiany.

Pierwsza w nich miała dotyczyć tzw. galerii – znajdujących się na parterach budynków wielorodzinnych przestrzeni wspólnych, które – po wejściu do budynku – prowadziły do wind, na klatki schodowe oraz do pomieszczeń gospodarczych. Wood widziała w nich potencjał do pełnienia znacznie bardziej doniosłej roli niż tylko komunikacyjna. Stanowi potencjalne miejsce spotkań dla mieszkańców bloku, w tym młodzieży, pod warunkiem, że zostanie do tego odpowiednio zagospodarowana. Przy czym nie chodzi tu o nic wielkiego – potrzebne są przede wszystkim ławeczki, by można było usiąść i porozmawiać z sąsiadami. Wood w swojej wizji poszła o krok dalej – uważała, że galerie powinny być otwarte – to znaczy należy zlikwidować przeszklone ściany galerii tak, by była ona ogólnie dostępna z zewnątrz. Kontrola dostępu powinna zostać przesunięta dalej – przed wejściami do wind i klatek schodowych.

Otwarcie galerii wiązało się z oczywistą koniecznością zapewnienia porządku i czystości tych przestrzeni. Wood twierdziła, że każdy budynek wielorodzinny potrzebuje swojego consierge, przy czym używając tego pojęcia, nie miała na myśli dozorcy, a raczej jednego z mieszkańców – swoistego lidera, który mógłby nie tylko być pierwszym kontaktem dla pozostałych mieszkańców, jeżeli zauważą, że coś jest nie tak, ale również będzie stymulował nawiązywanie więzi pomiędzy mieszkańcami budynku. Zintegrowana społeczność dbająca o wspólną przestrzeń – według Wood – nie wymaga dozorcy. Wood reprezentowała tu typowe stanowisko urzędników zajmujących się mieszkalnictwem w miastach amerykańskich w latach 60. W trakcie II wojny światowej, kiedy mężczyźni byli wzywani na front, rolę dozorców często przejmowały kobiety, które mieszkały w danym bloku. Okazało się, że przy mniejszych wysiłkach, są w stanie sprawić, że przestrzeń wspólna wyglądała na znacznie czystszą oraz bardziej zadbaną niż wówczas, gdy za porządek odpowiedzialni byli zewnętrzni, opłacani dozorcy. Doświadczenia te uzasadniały wnioski, że przy zgranej wspólnocie mieszkańców, dozorcy są w zasadzie niepotrzebni.

Drobne zmiany powinny dotyczyć również, a może przede wszystkim, przestrzeni pomiędzy blokami. Wood postulowała również zagospodarowanie podwórek, biorąc pod uwagę potrzeby różnych grup ludzi – place zabaw dla dzieci, urządzenia sprawnościowe i zakątki do spotkań dla młodzieży, wreszcie ławeczki dla osób starszych. Zróżnicowanie potrzeb różnych grup wiekowych Wood tłumaczyła na przykładzie sposobu ustawienia ławek – podstawowego elementu przestrzeni wspólnych.

Dla Wood ławeczki pełniły dwie różne funkcje. Po pierwsze, są one wykorzystywane przez obserwatorów, którzy nie mają siły lub ochoty rozmawiać z innymi, np. osoby wstydliwe, zmęczone, starsze lub chore. Obserwatorzy to również osoby samotne, które chcą spędzić czas w miejscu pełnym innych ludzi w nadziei, że uda im się nawiązać z kimś kontakt. Po drugie, z ławek korzystają również rodzice pilnujący dzieci bawiących się w przestrzeni publicznej, wśród przechodniów. Pierwsza grupa użytkowników preferuje ławki ustawione wzdłuż ścieżek, z kolei druga grupa korzysta chętniej z miejsc do siedzenia umieszczonych w zatoczkach, dzięki czemu rodzicom łatwiej upilnować swoje pociechy. Dlatego projektując przestrzenie publiczne należy myśleć o różnych potrzebach różnych grup osób. Przestrzeń wspólna nie może być tylko dla wybranych.

Czego można nauczyć się od Elizabeth Wood?

Podstawy społecznej teorii kształtowania osiedli mieszkaniowej zostały przez Wood spisane i opublikowane w 1961 r. formie książeczki, która ukazała się nakładem Rady Mieszkalnictwa Komunalnego i Planowania Przestrzennego Nowego Yorku (Citizens’ Housing and Planning Council of New York) i nosiła tytuł „Urban Design: A Social Theory”. Książeczka przypominała raczej folder informacyjny – składała się z zaledwie 32 stron a sporą jej część stanowiły szkice rozwiązań przestrzennych. Sama teoria to raczej zbiór postulatów samej autorki, które wynikały z jej doświadczeń zawodowych niż kompleksowa teoria urbanistyczna. Zresztą Wood, w przeciwieństwie do Jacobs, nie chciała zrewolucjonizować sposobu myślenia o miastach i ich kształtowania. Jej celem była raczej poprawa jakości życia uboższych mieszkańców Chicago.

Nie da się ukryć, że sama koncepcja Wood, która powstała ponad pół wieku temu, nieco się już zdezaktualizowała. Nie oznacza to jednak, że współcześni urbaniści nie są w stanie niczego się nauczyć od Wood. Jej obserwacje stały się podwaliną do dyskusji o tym, jakie funkcje powinna pełnić przestrzeń wspólna. Można ją uznać za jednego z prekursorów sposobu patrzenia na przestrzeń w dwójnasób – biorąc pod uwagę zarówno jej wymiar fizyczny, jak i społeczny. Czym jest przestrzeń społeczna? Mówiąc najogólniej, to ogół kontaktów i relacji, formalnych bądź nieformalnych, które kształtują się pomiędzy ludźmi – użytkownikami przestrzeni – w momencie, kiedy w niej wspólnie przebywają. Nawiązywanie takich relacji jest możliwe jedynie wówczas, gdy przestrzeń sprzyja temu, by ludzie w niej przebywali. To znaczy, że musi ona odpowiadać ich potrzebom. A zatem żeby zaprojektować wysokiej jakości przestrzeń wspólną, w pierwszej kolejności należy dogłębnie poznać te potrzeby. I to właśnie lekcja, którą można wyciągnąć od Elizabeth Wood.


Wykaz źródeł:

  • Al-Ghiyadh A., Al.-Khafaji S., The Role of Ubran Planning and Urban Design on Safe Cities, „2021 IOP Conference Series: Materials Science and Enginnering” 2021, vol. 1058.
  • Morton P., Territoriality and Surveillance: Deffensible Space and Low-Rise Public Housing Design: 1966-1976, Amerikastudien/American Studies 2020, Vol. 65, No. 2.
  • Wood E., Housing Design: A Social Theory, Citizens’ Housing and Planning Council of New York, New York 1961.
  • Wortley R., Mazerolle L. (red.), Environmental Criminology and Crime Analysis, Willan, London 2008.

Cytowanie tekstu:

J. Kowalczyk, Społeczna teoria kształtowania osiedli mieszkaniowych w ujęciu Elizabeth Wood. Dlaczego sposób ustawienia ławeczek ma znaczenie?, [online:] witryna internetowa Miasto od nowa, https://miastoodnowa.com/2021/07/19/elizabeth_wood/ %5Bdostęp: data dostępu].

Zdjęcie główne: Pexels

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s